Notka  Menu

"Carpe diem" >> wtorek, 20 listopada 2007 21:15:51
Po łące oceanów płyne.
Sunę po tafli.
Trzepot motylich skrzydeł.
Przeszło, urwane w pół zdania.
W mieliźnie zatapiam stopy.
Czyżby nadszedł kres
mojej wędrówki?
Plusk.
Nie. Uporczywie
puszczam kaczki.
Podnoszę głowę i widzę jak szybują
po niebie.
Pochylam się i powracam do
zbierania niezapominajek.
Wtulam się w ich płatki.
Tak szybko opadają...
I już kroczę po dywanie liści.
Ruda, lisia kita wystaje spod płaszcza.
A z kieszeni wypadają kaszatny.
I puch.
Moja stopy ślizgają się,
i opadam...
pod ciepłą pierzynę.
Jakbym chciała już odpocząć.
Znużyły mnie te przygody.
Usiąść, zapomnieć...
Zatonąć.
Lecz woda pokryta jest lodem.
A na tafli wyryto:
"Carpie diem".
komentarze [6]

"Herbata z cytryną" >> niedziela, 18 listopada 2007 19:48:33
Wychodzę z domu,
ciemno za oknem.
Pada deszcz.
Siedzę w szkole,
krople wybijają rytm na szybach.
Sekundy mijają.
Ubieram się,
owijam płaszczem.
Szczelnie zaciskam szalik.
Wychodzę.
Otwieram parasol
-
pada śnieg.
Pod stopami ślisko, błoto.
Brrr
dzisiaj nie wzięłam rękawiczek.
Przyspieszam krok.
Wchodzę do klatki,
po schodach
zdobywam 3 pietra.
Skostniałymi rękoma
otwieram drzwi.
Odbębniam cały rytuał powrotu do domu.
I siadam.
Wstawiam wodę w czajniku,
szykuje kubek.
Pfffff
Zalewam herbatę, dodaje cytryny,
o i dzisiaj dodam jeszcze łyżeczkę cukru.
Popijam spokojnie,
relaksując się
wyglądam za okno
i śmieję się do tego białego puchu,
który próbuje nas zasypać.

komentarze [2]

"Doceniła" >> środa, 7 listopada 2007 22:09:07
Stuk stuk,
idzie ulicą.
Pogodna dziewczyna.
Mija witryny sklepowe, ludzi, domy...
Jest szczesliwa.
Uśmiech rozjaśnia jej twarz,
z kieszeni wysypują się zarty.
Oczy rozesmiane,
chód spręzysty i energiczny.
Chcialaby wszystkich
obdarowac tą radoscia
lecz niekt nie zwracana nie uwagi.
wszyscy sa czyms zajeci.
lecz ona
nie poddaje sie!
idzie, nuci, podskakuje!
az samo slonce zaczyna sie do niej smiac.
coz sie stalo, że ona taka szzesliwa??
docenila to co miala i co ma
oraz zrozumiala ze czas
dziala na nasza kozysc.
komentarze [7]

"Między wierszami" >> środa, 7 listopada 2007 21:50:44
Jestm sama.
Otacza ją świat.
Chłodny, obcy, nieprzyjazny.
Boi się wyjść ze swojego ukrycia.
Czeka.
Na kogo?
NA tego kto przyjdzie
ogrzeje jej kryjówke
przytuli, pocieszy,
wspomoze i postawi na rowne nogi.
Sama nie ma sil?
Opuscily ja...
CZemu?
bo gdy je komus
wszystkie oddala
ten zabral, ukradl
a bez nich pozostala.
wiec czeka
nadzieja dodaje jej blysku w oczach.
Przy kazdym doslyszalnym kroku sie usmiecha.
docenia czas, szanuje muchę
która dotrzymuje jej towarzystwa.
czeka az ktos uchyli drzwi
i przez szpare wleje się ciepłe,
pelne nowych marzen i obietnic,
światło...
poczatek nowego zycia.
komentarze [0]

"Przysposobienie obronne" >> poniedziałek, 5 listopada 2007 19:38:36
Kamuflaż.
Broń.
Mina - wybuch.
Śmierć.
Zapach prochu.
Nikt już nie myśli o wojnie.
Użycie broni jądrowej
do działań zbrojnych z japończykami
to już historia.
Broń - walka
w ataku i obronie.
Powoduje zniszczenie
ludzi, sprzętu i umocnień.
Rakietowa, konwencjonalna
to bronie kalsyczne.
Ale broń masowego rażenia
szkodzi nie tylko ludziom.
Zaczepna to biała.
Miecz, szabla i katana
odeszły w niepamięć.
To tylko element
munduru galowego.
Lecz gdzie w tym wszystkim
choć odrobina sensu?
komentarze [1]

" >> czwartek, 1 listopada 2007 11:26:00
Tłum w tramwaju.
Zmęczona drogą,
wytrwale czeka do końca.
Szaro, chłodno i obco.
Przystanek.
Przeciskuje się przez ludzi i
wysiada.
Z daleka już widzi
ciężki płot, drzewa
i znicze.
Przechodzi alejami
wzrokiem błądzi po nagrobkach.
Czy czegoś szuka?
Tak,
tego jedynego grobu.
Zwykłego, nie różniącego się
niczym od innych.
A jednak...
Jest, już go dostrzega.
Podchodzi.
Wyciąga z kieszeni świeczki.
Zapala je i kładzie na płycie.
Czysci napis, zbiera liście.
Modli się.
Po chwili ściaga swój ciepły gruby szalik,
owija nim nagrobek.
Szepcze niedosłyszalne dla mnie słowa.
I zaczyna opowiadać.
Mówi wszystko to, co dla niej
ma duże znaczenie.
Opowiada swoje przemyślenia,
wspomnienia i marzenia.
Tylko dzisiaj potrafiła złamać
swój ból i tu przyjść.
Przyszła po raz pierwszy od 3 lat.
Ale jest szczęśliwa,
tak bardzo brakowało jej Matki.
A teraz czuje, że są razem nierozłączne.
Na wieki.
Dlatego na przekór atmosferze
Dnia Wszystkich Świętych,
wraca z uśmiechem na ustach.
Przecież właśnie dzisiaj
wróiła do niej jej Mama.
komentarze [6]


poezja-bezsensowna

2007
luty (43)
marzec (23)
kwiecień (34)
maj (57)
czerwiec (21)
lipiec (7)
sierpien (12)
wrzesień (16)
październik (10)
listopad (6)
grudzień (4)

2008
styczeń (2)
luty (2)
kwiecień (1)
maj (4)
czerwiec (2)
sierpien (2)

2009
styczeń (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
sierpien (1)



©MyLog.pl