Notka  Menu

"i znowu to samo... :( jestem beznadziejna" >> wtorek, 29 maja 2007 21:40:34
i znów na mnie patrzysz
i znów masz łzy w oczach
i znów cie zraniłam, niedopowiedziąłma
może nawet źle mnie odebrałaś
ale to ja dałam ci powód do watpienia
a nie ma w co!
i znowu ja
nie potrafie byc przyjaciółka
bo znowu cie ranie
a tak bardzo nie chce
i widze ze cos jest nie tak
i staram sie to pogodzic wszystko
i znow mi nie wychodzi
dlaczego moje błedy tak rania
dflaczego wogole sa?!?!?!:(
nie che zbey sie cos psuło
tym bardziej ze tak malo mamy zacsu :(
za duzo razy o to prosze
daj mi jeszcze jedna szanse:(
ja naprawde chce
i prosze nie mysle ze schodzisz na drugi plan
komentarze [2]

"Epifatium" >> sobota, 26 maja 2007 22:09:58
Dlaczego udawałaś, że śmierci się nie boisz?
Po co kłamałaś, w żywe jeszcze swoje oczy?
Nie czerpałaś nigdy
pełnych dzbanów ze studni zycia,
wiaderko twoje z czasem
zaczeło przeciekać, rdzą się pokrywać.
A Ty sączac krew z kielicha śmierci,
zła sie nie ulekłaś
bo złem już ty byłaś,
wznoszac toast z kostuchą
udajesz ze żyjesz pełna piersia
choc juz nie czujesz zapachu wolnosci.
Nie udawaj, ze zyjesz
bratajac sie ze śmiercia
gdy pograzona jestes w swiecie nieziemskim.
Bo dawno juz upadlas
bez mozliwosci powstania
nawet Bog juz mnie zaglada
w otchlań twego serca
bo stwardnialo, skruszylo się
a zywe niegdys uczucia uleciały
i nie wróca juz w martwą twą uspiona dusze.
komentarze [1]

"Puk puk" >> sobota, 26 maja 2007 18:19:02
Skrzypie podłoga,
szeleszcza czyjeś stopy,
ktos puka.
Drzwi uchyla.
pisk,
zawiasy nie naoliwione.
chyba dawno nikt tu nie zaglądał.
kłódka zardzewiała
klamka pokryta patyną czasu.
ciezko ja nacisnać
ale po chwili walki
udaje sie przełamać starodawne pieczeci zamykajace te drzwi.
dlatego drzwi uchylam
piszcza
przekładam stopę nad progiem
zaplatuje sie z szara pajeczyne
zaduch panuje tu ogromny
cicho zzamykam za soba wrota
słyszę szczek zamka
jestem bezpeiczna
probuje przyzwyczaic się do ciemnosci
mnostwo kurzu sie tu unosi
drazni mnie w nos
robie kroki
powoli
niepewnie
lecz coraz szybciej
dochodze do tylniej sciany
przejezdzam po niej reka
gładka
zadnych smog, zadrapan, szpar
badam kazdy fragment
szukam tej tajemniczej cegielki
mistycznego portalu do nie tego swiata
nie ma...
nagle slysze pukanie
najpierw od strony drzwi
potem ze scian i podlogi
dobiega zewszad
ogarnia mnie strach, panika!
nie mam gdzie uciec, jak sie schować
po chwili wszystko milknie
i si eucisza
a ja zdaje sobie sprawe
ze nie mam czego sie bac
we wnetrzu własnego serca
komentarze [0]

"dla mamy" >> piątek, 25 maja 2007 22:09:58
dziekuje za wszytkie szesnascie lat zycia
za to ze ylas
i wiem ze bedziesz do konca
nie swoich dni czy moich
lecz swiata
bo milosc matzyna wswzystko przezwycieza
nawet czas i smierc fizyczna
komentarze [0]

"Jest super" >> piątek, 25 maja 2007 22:06:49
spotkałąm cie po latach
znam cie na wylot
mimo tych dni rozłąki

...

Spotkałam cie nazajutrz
wiedzac gdzie cie szukac
znowu ucieklas ale znalazlam

...

spotkalam cie dzisiaj
gdy odwrocalas sie do drogi
i chwycilam za ramie

...

spotkalam cie w moich snach
kiedy marzenia sie spalnily
i bylas ze mna na zawsze

...

spotkal cie na ulicy
minelysmy sie
i udawalysmy ze sie nie znamy
bo jak zwykle nie przyznaje sie do siebie
komentarze [0]

"." >> piątek, 25 maja 2007 21:53:37
i tak zawsze ejst
to copiekne nie trwa wiecznoie
chwile ulotne sa
a ja je zbyt wolno łapie
doceniam to co mam po fakcie
i widzisz coz tego mam?
nic
po za tym
ze zal
do siebie o to
ze nie potarfie zyc
w pelni byc soba
bo boje sie?
moze nie umiem?
jestem uległa?
a moze po prostu zle zaczelam i tak skonczyc mowie
i w nowym rozdziale
od nowa
normalnie zaczne zyc.
dlaetgo czesto sil juz nie mam
i w momentach gdy do mnie dociera
o moich złych 3 latach
w sumie 2 lecz trzeci msuze cierpiec
za bledy popełnione keidys
w przeszlosci
bo tego sie nie zapomnia
a prawdziwym winnym
uchodzi wszystkpo palzem
bo jestem ofiara losu?
a moze taka z siebie robie?
nie oszukujmy sie
ejstem nikim
i tylko byc nikim potrafie
bo mnie nie ma
bo mnie nie bylo
to wszystko tylko iluzja
bo nie potrafie zyc
nie chce
a w sumie juz sama nie wiem
bo za jedna znajomosc
i glupote
zniszczylam sobie
reszte zycia
bo nawet ejsli nie bede
odczuwac odpowiedzailnosci za to co zrobilam
to wsytd i zal pozostanie
bo tego nie da sie uznac za wymazane
komentarze [0]

"Zahir" >> niedziela, 20 maja 2007 21:09:15
I co jest twoim zahirem?
co cie prześladuje, goni, wypomina...
co nie daje ci spokoju?!
czy to tylko zwykła osoba,
wydarzenie
czy może swpomnienie...
wokól czego kraza twoje mysli
i uczucia
co cie wola
niczym syreni spiew na oceanie
co kaze podazac za soba
odkrywać, znaleść?
nie można tego wytłumaczyć
zahir jest w każdym z nas
każdy ma swojego
"przesladowce"
nim może być twoj błąd, decyzja,
całe zycie nawet
to moze byc To spojrzenie
kiedy mijasz sie z kims na ulicy
to spojrzenie ktore zawladnia calym twoim zyciem
i choc sie do tego nie przyznajesz
chcesz odkryc swojego zahira
przez co sie spelniasz
samo poszukiwanie juz ci pomaga
i pozwala
mimo uzaleznienia
na chiwle oderwac sie
od tego przesladowania...
komentarze [1]

"Erotyk" z obserwacji nieszczesliwych milosci >> piątek, 18 maja 2007 22:31:58
Jak trudno zyć,
gdy serce nie bije,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno oddychać,
bez woni twojego ciała,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno mówić,
pamietając przez ciebie wypowiedziane słowa,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno słuchać,
gdy i tak nie usłyszę brzmienia twego głosu,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno dotykać,
gdy już nie pochwycę twych rak,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno widzieć,
bo wszedzie szukam twego podobieństwa,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno czuć,
gdy pustka wypełnia me ciało,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno zapomnieć,
kiedy chce przezywać nasze wspolne chwile,
bo ciebie już nie ma....

Jak trudno marzyć,
gdy wiem, że nie wrócisz,
bo ciebie już nie ma....

bo ciebie już nie ma....

bo ciebie już nie ma....

nie ma....
komentarze [2]

"o miłości" nie z moich doswiadczenm :P >> piątek, 18 maja 2007 21:27:18
Jesli komuś łatwo przychodzi kochać
znaczy, że nie czuje nic wcale.
Ja widziałam, że się denerwowałeś,
bałeś, przezywałeś...

Jeśli komus łatwo przychodzi zapomnieć
znaczy, że nie czuł nic wcale.
Ja widzę jak patrzysz ukradkiem,
wspominasz, boisz się, uciekasz...

Kiedy strach ogarnia twe ciało,
rozum panikuje, a serce krwawi...
bo wiem jakby mogło być,
jakbyś chciał, jakbysmy oboje tego chcieli.
Lecz dziesiec dni to dla nas wieczność,
przepaść w którą oboje spadlismy
i wydostajemy się razem
ale innymi scieżkami
bo boimy się przyznać, że tak
naprawde kochalismy i nie zapomnieliśmy
o sobie nawzajem
wiec powiedsz mi to
wykrzycz porosto w twarz,
prosto w serce...
ktoere cie kocha...
teskini...
i potrezbuje....
komentarze [0]

"Hmóry..." tytuł specjalnie taki :P >> środa, 16 maja 2007 22:06:57
Taka cecha w innych mnie denerwująca
i po co zamieniam sie w to
czego nie lubie?
dlaczego nie potrafie być "jednostajna"
zmeczona... tak bym mogla sie usprawiedliwiac
lecz po co?
co mi to da?
na pewno nie czystosc sumienia...
i znowu gdy mi cos lezy na sercu
to pisze....
i pograzam sie w tym co nieuchwytne na codzien
lecz ja w tym plywam
zanuzona do kolan...
niemoge sie wydostac
jak bagno to mnie wciaga...
i co teraz zrobie
kiedy wszystkich do siebie zraze swoimi humorami
kto mnie z tego wyciagnie?
i po co?
kiedy ze mnie pozytku juz nie ma
bo pograzona jestem po uszy
w humorach złych...
i skoncze
utopiona
w samych
wlasnych
chmurach nastrojów
samotna...
komentarze [0]

"kazdy w domu ma szpital psyhiatryczny tylko inny oddział" - nie z własnego doświadczenia tylko z obserawsji swiata! >> środa, 16 maja 2007 18:47:32
I znowu zamiast go przytulic
rzucę w niego,
czym popadnie...
już nie bede patrzeć na kanty, rogi, powierzchnie.
nie...
juz nie!
nawet nie wracajmy do tego - dlaczego,
poprostu sie stało
mój własny rodzic
popadł w szał?
oszalał?
stracił rozum, panowanie nad soba?
nie wiem...
wiem, ze to nie ta sama osoba:
która nosiła mnie na baranach,
głaskała po głowie,
lepiła domki z paisku.
tego człowieka nie znam...
i nie chce wiecej poznawać!
pokazał mi czym dla niego jestem
tak dobrze widzisz
nie kim, ale CZYM...
traktuje mnie jak przedmiot, lalkę...
walczę,
nie poddaję sie
lecz w sumie po co tak naprawde sie wysilam?
i tak on juz nie powroci taki jaki był.
a ja się bardziej mecze...
to mnie niszczy
bo tak jak on mnie
tak ja jego tez jestem w stanie zranic.
juz nie psychicznie...
uodpornilismy się na wzajemnie zadawany sobie bol
ale fizycznie...
udarzyc go,
ponizyc,
pokonac,
to moje marzenia.
lecz keidy juz sciskam w reku talerz
i chce go rzucic
sil mi braknie...
bo widze go gdy mnie przytula
i wiem ze nie potrafie
mimo wszystko nie kochac
takiego potwora...
komentarze [0]

"Burza" >> poniedziałek, 14 maja 2007 22:01:50
Najpierw złowieszcze grzmoty,
balansuję na krawędzi chmur,
czy już spadnie czy jeszcze zdołam uciec,
nie wiem...
Gdzieś w oddali się błyska,
niczym flesz przy zdjęciach
lecz teraz jaśniej, szybciej i jakby mrocznie
nie wiesz czegio sie spodziewać
z drogi spycha mnie wiatr
nie to już
wietrzysko...
Fiuuuuuu
pomiedzy gałęziami
przedziera się
rozpycha
tylko po to aby dać znać
chmurą, że juz jest "czystko" na jej drodze.
najpeirw niewinnie się zaczyna
ciche pomruki
lekkie grzmoty
pare kropel
by za chwilę piekło rozpętać
wyginać drezwa
giać je w łuki, bawić sie nimi
aby bawić się ma małą postacią
jak lalka....
lunęło
strugi wody spływają po mnie
juz nawet się nie spiesze
i tak zmpokne
a teraz mogę przystanąć i spojrzec
w neibo
i patrzec
jak rozgrywa sie wojna
pomiedzy chmurami
i widze ajk wyrgywa
slonce!
i zza chmur tecza sie przedziera
w szyttsko po toi
by znow
za jakis czas
rozegrac rewanz
tylko ze na innym polu bitwy...
komentarze [1]

"Zrozumiałam" >> poniedziałek, 14 maja 2007 15:04:43
dzisiaj znowu cos zrozumiałam
czy należy z tego wysnuć wniosek że każdy dzień uczy?
każda chwila, każdy moment?
tak...
uczy
podobno uczymy się też na błędach
lecz czemu je powtarzamy?
dlaczego nie umiem poprostu
byc idealna...
nie umiem spełniać twych wszystkich wytycznych
choć chce...
może za malo tego pragne?
pewnie myslisz ze zawsze tak mowie, ze zawsze przepraszam.
slowa wciąż mówione podono tracą na wartości
lecz moje nie...
ja tak uważam
bo zawsze żaluje tego co zrobilam
i jak zwykle brakuje mi slow
bo znowu sie zawiodłam
na sobie
lecz czemu ponoszac odpowiedzialnosc za SWOJE zle uczynki
obciazam nimi innych, mi bliskich
zrozumialam
ze nie potrafie
ze jestem inna
ze w sumie chcec to moc
a mi nie wychodzi
co to znaczy?
ja tak bardzo pragne,
chce...
a zawsze cos popsuje
czym? bezmyslnoscia...
tego juz się nie da zmienic
chociaz sie postaram
bo nie chce skonczyc jako pusta lala
nie chce byc glupia nie chce marudzic
nie chce sie uzalac tylko do poprawy sie zabrac
i boje sie tylo obiecac ze bedzie ok
bo znow cos popsuje i od nowa to wszystko zacznie sie...
komentarze [1]

"kit" >> sobota, 12 maja 2007 22:46:09
Dlaczego ejstem jaka jestem?
Dlaczego nie umiem byc idealna?
dlaczego niepotrafie pomagać,
pocieszać, być?
dlasczego zawsze cos psuje
humorem, slowem, bezmyslnoscia
po co w tym swiiecie
zlo
po co to wszystko
dlaczeo ranimy druga osobe
po co bron
po co nienawisc
uprzedzenia?
dlaczego nie potrafimy kochac blizniego
jak brata?
dlaczego gdzies stojac
posrodku
czuje sie ebzradna
ale i wspolwinna
po co komus moje slowa
po co ja?
predzej w otchlani zla
pograzona
nede niz
w doczesnej krainie szczescia
bo an walsne zyczenie
jak zawsze poopsuje cos co bylo
zalazmiem raju
zadepczemsadzonki,
ptzerstane podlewac kwaity
uschnie wszystki
a ja niezdaze tego uratowac
i tego sie najg=bardziej w zyciu boje....
komentarze [1]

"Wierze..." >> czwartek, 10 maja 2007 22:21:15
Zawsze zastanawiam sie w co wierze
teraz juz wiem,
wierze w drugiego człwoowieka
w dobro, w bezinteresowność,
w dobre intencje, w przyjazn i milosc,
w rodzine, w abmicje
w spelnione zycie
w drugiego czloweika...
w tym wszystkim pomaga mi ON
niezaleznie kkim jest
jak go nazwiemy
bog, budda, jezus
czy jakkolwiek inaczej
to on pomogl mi uwierzyc
w siebie i ciebie
wierze ze jesli to czytasz to zanczy
ze vos rozumeisz
ze myslisz, przezywasz
ze czujesz...
wierze w wiele rzeczy
a ty nad tym czuwasz
dziekuje ci
bo choc wiem
ze sama dlougo dojrzewalam do etjh decyzji
etraz juz weim
ze ta jedna modliwta
zmieniala
wiecej niz zakladalam...
komentarze [0]

"BUNT" - nie o mnie, tylko o osobach które czaesto widuje na ulicy >> wtorek, 8 maja 2007 16:44:11
Buntowniczo nastawiona do świata
jestem.
byłam i bedę?
niczym się nie przejmuję,
wlacze o SWOJE zdanie,
nie odpuszczam,
przekręcam wszystko do góry nogami,
nie zgadzam sie z wieloma rzeczami.
Staram się pokazać WĄŁSNĄ osoboiwość.
Po co to robię?
Czyzby rodzice poświecali mi za mało uwagi?!?!
albo źle wychowali?!?!?!
ha ha ha ha
nieee
to JA, ja TEGO chce!
hmmm
w sumie to
niue zagdzam się z wszystkimnawet gdy wiem,
że nie mam arcji
udaję że jestem najmadrzejsza
i mysle ze mi to wychodzi
lecz sie myle
poazuje to co robie
poddaje sie powoli
wpływom innych...
ehhh a tak łatwo było
się zbytnować
i co mi to dało?
nic, tylko wrogów i pare lat w plecy...
oraz starte szacunku i powważania
]że ejstem dojrzała kobieta
i na nic mi si ezdało pokazywanie
jaka to nie ejstem "duża"
po prostu spieprzyłam sprawe
komentarze [1]

"?" >> poniedziałek, 7 maja 2007 22:51:13
Nie lubie tego uczucia,
jest juz po - czuję spokój i ulgę
lez niestety taki smutek nadal mnie trzyma ze to mialo miejsce.
nie potrafię wymazać z pamięci,
nie potarfie na raz, dwa, trzy powiedziec ejst ok!
niestety...
i tym czesto bud=rze wiele rzeczy
bo nie potarfie powiedziec sobie stop!
nie umiem udawac ze jest dobrze
dlatego potem nakrecam sie na smutek.
dziwne to i pokrecone
lecz tak jest.
nie pytaj po co
dlaczego tak robie?
nie mam na to wpływu.
tym bardziej ze jednek gdzies
smutek pozostaje i zal
za to co sie komus powiedzilo
lub od kogos uslyszalo...
najgorsze jest gdy niespodziewnaie
zostaje zaatakowana
przez bliskiego
wwyrzutami, zlymi odmyslami, nie dopowiedzeniami.
nie umeim sie wtedy bronic
niew eim czy krzyczec, plakac czy milczec
od arzu jest mi smutno i zle
lecz niestty tak latwo
jak wprowadzam sie w ten stan
nie umiem z niego wyjsc.
dlatego etraz to pisze
bo jest dobrze
lecz jednek co sniepoki me serce
zbyt swieza rana
zbyt mocne wsponienie...
komentarze [0]

"Tolerancja" >> poniedziałek, 7 maja 2007 21:08:35
Dlaczego tak łatwo kogoś nie lubić,
lub być po prostu nie lubianym.
Co robimy takeigo,
że innym nie pasuje
nasze zachowanie, gesty, życie...
To jest bezsensu-
brak tolerancji
dla mnie, dla ciebie,
dla żyda i irakijczyka.
Nie decydujemy o swoim pochodzeniu
o wierze niby tak
lecz albo wyznajemy to oc nasi rodzice
albo nic
tak ejst zazwyczaj.
Dlaczego uważamy drugiego za gorszego?
Czemu czarny to robol,
a biały ejst lepszy?
Po co zrażać się do innych
nacji, mniejszości, ludzi...
Mamy takie same
palce, serca, watroby,
lecz inny kolor włosów lub oczu nam nie przeszkadza
tak jak zabarwienie skóry.
Jkaie to płytkie i mało dojrzałe
lecz jeśli powiem ze np gardze rasistami
to pokaże jaka jestem ograniczona
i koło się zamknie,
bo ich nie tolruje
mimo iż sa źli...
Tak ejst chyba dlatego
ze tacy po prostu ejstesmy
ludzie jako spoleczenstwa
zawsze ze soba konkurowaly
a to
jak bardzo brutalna i krawawa jest ta walka
pokazuje jak rozne
moga byc ludzkie serca
ktore sa takie same...
komentarze [0]

"Nieboskłon - kłaniam się Tobie niebo" >> poniedziałek, 7 maja 2007 19:12:03
Chciałabym być jak niebo
przejrzyste, czyste, barwne
równoiczeście pełne i puste,
tajemnicze, mroczne i takie pogodne.
Chciałabym miec takie chmury,
którymi mogłabym się przysłaniać,
chciałabym miec słonce dla którego mialabym powod byc
zeby mialo gdzie swiecic,
chcialabym zeby ksiezyc tez mnie
docenial za to ze gdyby nie ja nie byloby jego blasku.
gdyby nie moje odcienie
rozne rzeczy nie bylyby widoczne.
A lini horyzontu
chciałabym potrafic chować wiele rzeczy
tak jak okreny na morzu chowa niebo
zeby nie dla wszystkich byly widoczne
lecz aby zawsze mogly powrocic do "swiata"
chcialabym miec takie mozliwosci
i zasieg
zbey wiedziec wszystko, wszystkiemu sie przygladac
i dla wszystkeigo byc jedynym sklepieniem nad sobą...
aby ofiarowywac bezpieczenstwo.
chcilabym tez potrafic dawac deszcz
ktory po spadnieciu na ziemie
powoduje wzrost rozynych rzeczy
drzew, kwaitow, trawy
- ale ja bym wolala zeby rosly uczucia
dobre i kolorowe
mile i bez kolcy
zebym potrafila sprawiac ze swiat ejst piekniejszy i lepszy
oraz umilac kazda codziennosc
komentarze [0]

"Deszcz" >> poniedziałek, 7 maja 2007 19:02:40
Lubie dzwiek deszczu
stukocze o szybę
delikatnie, czasami wrecz ja muska niepostrzezenie
kiedy indziej uderza w nia z calej sily
jakby chcial przez nia przejsc.
Uchylam okno,
ale tylko trochę,
zeby poczuć zapach deszczu z ulicy.
Parne powietrze unosi się
i mnie otacza.
Wdech, wydech....
Czuję jak wypełnia moje płuca
ciepłe wilgotne powietrze.
Przesyca zapachem wszystko w około.
Lubie patrzeć jak płyną krople
czsami jakby się goniły
jedna za drugą,
innym razem się scigają
przeganiają, wyprzedzają,
bawiuą sie w berka...
Czasem po mojej twarzy płynie taka kropla
jest spokojna
nie robi hałasu
nie pachnie
nie goni się ze mną
płynie...
a wraz z nia
wszystkie moje smutki i zmartwienia
i odpływają daleko w dal...
komentarze [0]

By Wierzba - "Poradnik dla człowieka współczesnego o wartosciach jakimi nalezy sie kierowac" >> niedziela, 6 maja 2007 22:00:34

Czym się w życiu należy kierować?
Można o tym żwawo dyskutować....
Dla jednych ważne są pieniądze,
Dla innych - miłość i przyjaźń...
Jednak sztuką jest połączyć to wszystko
I podążać swoją "Własną Legendą"...
Czym jednak jest owa "Własna Legenda" ?
To nasze przeznaczenie,
Które wypełniamy podążając za znakami teraźniejszości...
Wystarczy tylko chcieć...
Pamietaj zatem, aby żyć w miłości,
Bo to ona utrzyma cię przy życiu...
Pamiętaj, aby mieć przyjaciół,
Bo to do nich zwrócisz się kiedyśz prośbą o pomoc...
Pamiętaj, aby działać z honorem,
Bo to dzięki niemu będziesz szanowany...
Pamiętaj, aby zadbać o dobrobyt,
Bo choć pieniądze szczęścia nie dają,
To pomogą nam spełniać pragnienia...
Pamiętaj, aby w tym wszystkim dziękować Bogu,
Bo to On wymyślił nasze "Własne Legendy"...
Co jednak trzeba zrobić, aby żyć według tych wartości?
Po prostu nauczmy się rozmawiać z własnym sercem,
Bo to ono kieruje naszym życiem,
I powie nam, czego od nas oczekuje...
komentarze [3]

"Książki" >> sobota, 5 maja 2007 21:48:32
Leży na stole książka
ma wytartą okłądkę,
poszarpane strony,
zamazany grzbiet...
POdchodzę do niej z entuzjazmem
nie wacham się przejechać dłonią po niej
dotykam jej najpierw niesmaile, nie wiem co tam zastane
lecz po chwili z coraz wieksza zachlannoscia biorae ja
lapie, sciskam.
biore do serca...
otwieram,
czutajac pierwsze zdanie weim vczy warto ja czytac
zaczynam
litera po literze
strona po stronie
zatrzymuje się
rozmyslam,wyciagam wnioski
lecz szybko zapisuje moje spostrzezenia w pameici
aby powrocic do lektury
KOńcze
ze smutkiem
czesto z łzami w oczach
zamykam okłądke
odkladam ksiażke na zapomniana polke
lecz zaraz siadam
i myesle na d terscia
przeslaniem
mnyslami
cytatami
tym co mnie poruszylo
wzruszylo
tym co mi si epodobalo
kocham ten swiat
porywa mnie w odmety pragnien,
mysli,
rownowagi,
w swiat moich wlasnych
checi, marzen
w swiat w ktorym wszystko ejst jasne
proste lecz
tkory tlumaczy mi wiwle rzczy
mojego przyziemnego zycia
komentarze [0]

"Łeza" >> sobota, 5 maja 2007 21:37:48
Czy można płakać ze szcześcia?
Pytanie retoryczne?
Głupie? Typowe?
nieee.. prawdziwe,
zyciowe i teraz adekwatne.
Płaczę a wrecz rycze
ze szcześcia
zdecydowanie tak!
Po prostu już niue mogę słwoami wyrazić
jak się z życia ciesze,
z obecności niektórych osób,
z przyjazni, milosci,
z rodziny i znajomych,
z własnych myśli, możliwości i ambicji
ze wzsystkiego.
Ze słonća które świec nademną,
z ksiezyca odbijajacego si epo kaluzach,
z deszczu co ochl;adza spieczona ziemie,
z wiatru ktory szelesci liscmi,
z ziemi po ktorej chodze
z ludzi ktorych spotykam na swojej drodze...
komentarze [1]

"Przyjaciel na dobre i złe" >> sobota, 5 maja 2007 00:00:46
Przepraszam znowu
jak zwykle
przez wiersz
coraz czesciej to robie
coarz mneij amm pomyslow
by rzec jak naprawde
glupio mi jest
smutno i zle
bo naprawde nie chcialam
skrzywdzic cie
i wiem ze nie tak altwo
odzyskac twoje zaufanie
i spokoj ducha
o moj sie nie martw
bo go dawno juz nie ma...
i dlatego chce powiedziec
ze pzrepraszam za malo znaczy
bo wiem ile mi dajesz
i wiem jak tym poneiwieram w twych oczach
chociaz tak naparwde nie jest
ty to tak odbierasz
i mozesz tak msyelc
lecz ejst mi przez to ejsczze gorzej
bo wiem ze nie docs ze zawiodlam cie
to zawiodlam siebie,
jako czlowieka ktory chce
byc prawdziwym przyjcaielem
komentarze [0]

"bs" >> piątek, 4 maja 2007 23:57:21
Dlaczego nie mysle dwa razy gdy coś robię
dlaczego nie umiem dobierać słów
dlaczego ranie bliskie mi osoby
daleczego nadal przy mnie one trwaja?
nie warta jestem ich zachodu,
przyjazni, troski i oddania
spojrzmy prawdzie w oczy
jestem glupia
mimo tego wszystkiego cowiem
nie lacze faktow
nie dzialam madrze
dojrzale,
tylko infentylnie i zle
bo wiem, ze znów zraniłam Cie
komentarze [0]

"Ja? CZy tylko moje złowrogie odbiecie czy oblicze?" >> piątek, 4 maja 2007 23:54:33
i znów ...
punkt wyjscia,
podobna sytuacja
podobne odczucia
znowu moj blad
nie wiem czy podobny
znowu wyziagne wnioski po fakcie
i mimo ze sie uczymy na bledach
i starm sie je naprawiac
zawsze sie potkne
lecz czemu w anjwazniejszych dla mnie moemntach?!?!?!
moze taka jest prawda nei umiem byc przyjacielem
sluchać pomagac dawac
a moim bledem bylo
to ze zawsze tak myslalm
i znowu jest mi smutno i zle
bo znowu musze przepraszac cie...
komentarze [0]

"Tez tak można" >> piątek, 4 maja 2007 22:39:51
Przestaje mi zależeć kiedy widzę takie cos
Nawet nie masz chęci poprawy!
Kit z Tobą!
Twoimi obietnicami.
kiedy już masz z kim sie trzymac,
co robic,
to mnie olewasz
rob tak dalej
gratuluje!
tez tak mozna
ciekawe masz podejscie do zycia
rob tak dalej
nie krepuj się
tylko potem nie przychodz
zebym ci pomagala
bo jak narzie traktujesz mnie jak smiecia!
komentarze [1]

"Brak mi słów" >> piątek, 4 maja 2007 22:22:03
Po co pisze,
dlaczego przelewam swe uczucia na papier,
i tak wiem, że nikt mi nie pomoże,
nie zrozumie,
nie zapyta...
Czasem majac tyle osób kolo siebie
czuje się sama
Dlaczego?
Bo jeden nie jest mi w stanie zastąpić drugiego,
gdy brak mi trzeciego.
Skomplikowane
ale czy ja kiedyś powiedziałam, że bedzie prosto?!?!
jednak mam prawdziwych przyjaciół
bo poznaje ich w biedzie
lecz mam takie chwile słabości
keidy plote trzy po trzy
tak jak etraz
w tym wierszu
udajac ze ejst ok
tak naprawde dusze to w sobie
smutno mi jest
bo zcasem jestem olewana
przez bliskie mi osoby
sa takie dwie
jak chca to przyjda a tak to nie
coz takie zycie
na bledach sie uczymy
a ja juz poznaje takich ludzi z daleka
komentarze [0]

"Chociaż robisz pozory" >> piątek, 4 maja 2007 20:36:26
Starasz się wygladać normalnie,
nie dajesz po sobie poznać
jakim jesteś potworem,
Okazujesz przy innych
zainteresowanie.
Obłudnym jesteś człowiekiem.
Fałszywym
a zarazem tak bardzo mi bliskim.
Nie potrafię cie nienawidzić
ale nie umiem juz kochać.
Zepsułeś to co sami budowaliśmy,
jak zamki z piasku,
rozmyłeś moje wyobrażenie
o tobie jako dobrym człowieku.
Niczym błyskawica
spaliłeś najwyzsze nasze uczucie,
trafiłes je a potem powoli trawiłeś
ogniem...
Zgliszcza już nawet się nie żarzą
pozostały same popioły
na których już nic nie wyrośnie
tym bardziej,
że bardzo dokładnie
codziennie udeptujesz ziemię
i wyrywasz najmniejsze roślinki
nie patrząc czy to chwast czy drzewo.
Innymi słowy niszczysz mnie,
nieszczysz siebie,
nieszczysz nas, to co miedzy nami bylo.
Chociaz nie to już zniszczyles,
popsules, zburzyles.
A teraz robisz pozory
mimo ze czasami tak trudno udawac
ze cos jeszcze jest miedzy nami
nie mam siły już płakać
robi mi się ciebie żal
wspołczuje sobie ze cie znam
lecz gdzies w glebi nadal
opiekuje sie mala roslinka
bardzo delikatna jest
łamie sie i usycha
lecz ja podlewam staram się
bo ja nie chce robic pozorw
ja chce miec po prostu prawdziwa rodzine
komentarze [1]

"Semiotyka" >> piątek, 4 maja 2007 20:24:21
Tak łatwo się pomylić,
nie zauważyć mojego gestu,
nie usłyszeć słowa...
Wystarczy się odwrócić,
skupić na czymś innym
i wtedy wiesz, że zostałeś źle odebrany.
Jak to naprawić??
Trudno czasami się przełamać
i przed obcymi pokazać jakim się jest naprawde.
Lecz wystarczy jeden rzut oka,
pare chwil,
żeby móc ocenić człowieka.
Znaki jakie wysyłamy nie są jednoznaczne
czasami brak nam ciepła,
przyjaciela, otuchy,
innym razem mamy ochte stronić od ludzi,
potrzebujemy samotności
wyciszenia i spokoju.
Daj mi jednoznaczny znak czego chcesz
bo semiotyka zawiła jest
i wiele ma twarzy
a ja chce poznać
jedna
twoja
ale bardzo dokladnie...
komentarze [0]

"Upiory na mnie czychają" >> piątek, 4 maja 2007 17:28:17
Las noca,
piekne zjawisko.
Zawsze przechadzając się czekam
czy nie wyskoczy mi żaden centaur,
nimfa czy rusałka.
MArzę o takim spotkaniu
z magicznym światem.
Niestety częściej spotykam demony.
Może to z powodu
mego zachowania, moich błedów...
Nie wiem
te spotkania nie sa przyjemne.
Z gestwiny mroku wyłaniają się najpierw ślepia
mrożące krew w żyłach
ogromne oczyska...
potem ich zwiewne sylwetki,
zamazane kształty,
nieuchwytne kolory.
Nie wiem jak wygladają
chociaż spotykam je codzień.
Przyzwyczaiłam się
i zrozumiałam, że nie spełnią się moje dziecinne marzenia.
To co, ja zaczynam zyć nie swoim światem.
Zawsze mnie wyczekują w tym samym miejscu,
przychodżą o tej samej porze.
Sa takie tajemnicze i mroczne.
Chciałabym do nich należeć...
Obiecują wolność, wiatr i swobodę
jak bardzo tego zaczynam pragnąć
caiągnie mnie do nich z czasem
uzalezniam sie od ich widoku
aż w końcu pozostaje mi
tylko patrzeć w lustro
i nie muszę uciekać do nierealnego świata
żeby spotykać się z upiorami
komentarze [0]

"Trudno tak lub nie" >> piątek, 4 maja 2007 17:20:07
Zgadzam się z tym,
życie od nas wiele wymaga.
Staram się przyjmować to z podniesioną głową.
Nie chce niczego żałować,
a szczególnie, że czegoś nie zrobiłam.
Warto próbować,
zawsze się staram.
Chociażby intencja, zwykła pamięć,
motywacja.
Jak łatwo jest coś stracić
i dopiero wtedy docenić.
Czasami okazuje się być za poźno
lecz próbować warto.
Podnosić się i iść dalej,
może skręcić w inną ścieżke,
może pojść na skróty,
lub przez ciernie?
Każda z tych dróg zaprowadzi nas gdzie indziej,
lub do tego samego celu.
Zalezy jak po niej przejdziemy.
Czasami nie mamy wyboru jak iść,
musimy kozystać z objazdów,
omijać wyboje, koleiny.
Trudno iść nie patrząc pod nogi,
nie ogladając się za siebie.
Ale droga wymaga od nas skupienia, oddania
i chęci.
Zwykłych dobrych intencji
żebyśmy przeszli ją całą
zdrowi i bezpieczni
i zadowoleni z własnego zycia
komentarze [0]

"Myślo-krążo-łazy" >> piątek, 4 maja 2007 15:55:53
I znowu
mysli gonią się w mej głowie,
może jakiś obraz, może jakiś dźwiek
poukłada to wszystko na nowo.
Patrzę niewidząc niczego przed sobą,
za mną?
Tylko rozmazane wspomnienia,
które wyblakłe i poszarpane nie mają juz takiego znaczenia.
Tak bardzo chciałabym żeby odzyły
lecz żebym miała wspomnienia muszę
jakoś żyć
a nie popadać w letarg...
bo o czym mam myslec,
wypominać sobie błedy przeszłości?
żałować wypowiedzianych słów,
wykonanych gestów...
Teraz wybiegam w przyszłość,
chociaż nie spaceruję w nią dopiero.
Me mysli krążą coraz wolniej,
melancholijnie, spokojnie
wiem, że już nie zawrócą ze swych torów.
I się podnosem usmiecham
bo wiem, że niedługą skońcfzy się ta katorga.
Brak jakiejkolwiek mysli, natchnienia
tylko dzungla przebłysków
przez którą muszę się przedzierać
i tak nic z niej nie wynosząć
tylko tracąc siły na dalsze rozumowania
Znowu piszę od rzeczy
lecz tak wyzbywam się tych myśli
tych złych, niepełnych, rażących prostotą
i nierealnością,
tych których nie potrzebuję
tych bez których moge życ
lecz po co?
Aby mysleć o czymś wielkim
spełniać swoje ambicje
pomagać ludziom
i zapewne samej sobie
komentarze [0]

wczoraj miałam taką mieszankę złości, smutku, zdenerwowania, melancholii że nic nie mogłam napisać zaczynałam chyba z 8 wierszy, narzie są... nieskończone.... a teraz wreszcie coś mogę stworzyć :) "Pierwsza pomoc" >> piątek, 4 maja 2007 15:41:11
I co ja mam zrobić?
Nie wiem jak pomóc,
bo nie wiem co się dzieję.
Widzę łzy, słyszę szloch,
czuję smutek i niechęć
a także potrzebę bliskości...
Jestem ale to czasami za mało,
chciałabym coś powiedzieć
lecz co, żeby nie pogorszyć sytuacji?
Sama z własnych doświadczeń wiem
jak to jest
lecz jak wytłumaczyć
że nie jestem wrogiem,
że siedzę w tym samym okopie?
Chęci to za mało
gdybym mogła przybilizyłabym ci samego nieba skrawek
żebyś tylko się uśmiechnęła,
zapomniała o problemach.
Dzisiaj stwierdziłam, zauważyłam jakie zycie tak naprawde jest krótkie
Zabolało mnie to
bo mimo mych lat
nadal mało wiem
i nie wiem
jak wykonać pierwsza pomoc
komentarze [0]

"Dlaczego" >> czwartek, 3 maja 2007 21:21:00
Dlaczego słońce oswietla Twą twarz
gdy na niej samej mrok gości?
Dlaczego na świecie tyle bólu i niesprawiedliwości
gdy obok mnie ktoś się uśmiecha?
Dlaczego patrząc za siebie
widzę tylko cień wspomnienia?
Dlaczego złoto się błyszczy
gdy obok głaz szarzeje niedostrzegany?
Dlaczego dręczy mnie tyle pytań
gdy brak na nie odpowiedzi?
Dlaczego czytając powieść
zapadam się we własnej wyobraźni?
Dlaczego wzruszam się
gdy widzę jak obok mnie ktoś wygrywa?
Dlaczego darzę
choć sama nie biorę?
Dlaczego zabieram
gdy kogoś o cos poproszę?
Dlaczego patrzę w lustro
choć i tak nic nie widzę?
Dlaczego śmieję się
żeby zwrócić na siebie uwagę?
Dlaczego boję się
zła i ciemności?
Dlaczego stojąc obok ciebie
nie chce znac już tych odpowiedzi...?

komentarze [3]

"Harlekinizm" :(:(:(:(:(:(:( >> środa, 2 maja 2007 23:34:10
Patrzę na dziecko,
malutkie jest i płacze
nie dokładniej harcze...
a czy to jest dziecko?
nie to potwór,
biedne małe zyjatko
nic nie zrobiło
a tak musi cierpieć
lecz na szceście w nieszczesciu
długo to nie trwa,
umiera...
a co czuja najblixsi??
wspołczuje
tak prawdziwie od serca współczuje
i płacze
nad losem tej nardzonej istotki
która nie zdolna jest
do zycia
która nawet nie wyglada jak my
jest inna
przez to opuszczona
nawet za malego nie pokochana
i umiera
sama, inna
chor, nie chciana.
Brutalne ejst życie
coraz cześciej sie o tym przekonuje
lecz docenmy to co mamy
bo drugi raz sie nam nie uda
i nie smiejmy sie z luidzkich chorob i nieszczesc
bo takich dzieci
to wlasne matki
odrzucaja
bo strasznie wygladaja...
komentarze [2]

"Lustro" nie mylić z tą "piosenka" >> środa, 2 maja 2007 22:26:00
Zwykła tafla szkła,
srebrna, odpychająca, zimna.
Lecz i tak cieplejsza niż
serca niektórych ludzi,
wręcz potworów,
nie czułych, obcych,
odizolowanych.
Przygladam się sobie.
Podkrążone oczy,
zasiśniete usta,
matowe policzki,
włosy opadające na czoło.
Twarz demona...
Zostawiam tylko delikatny płomień świecy,
światło gaszę,
wygladam bardziej upiornie.
Cieszę się, bo lustro jest dobrym przyjacielem,
nie pokazuje mi moich błedów, potknięć,
tylko to co chce widzieć,
jesli nic tak jak teraz
robie tak aby było ciemno
i widzę nic
a w lustrze cienie, gra świateł zza okna
i błysk moich łez gdy
pada na nie światło księzyca.
Zaczynam stapiać się
z powierzchnią
oziębiam własne serce.
Nie patrze już bo wiem co zobaczę
a nie chce widzieć
demona stoczonego na skraj załamania
komentarze [1]

"Olana" >> środa, 2 maja 2007 21:44:33
Olana moge być deszczem,
kiedy krople spływają mi po twarzy,
wtedy mi to nie przeszkadza,
czuję się wspaniale.
Lecz nic tak nie rani
jak olewanie znajomych
dla których nieraz się coś przełożyło,
żeby być, wysłuchac, pomóc,
lecz gdy chodzi o zwykłe spotkanie to nie
żeby coś opowiedzieć??
ha ha ha
lecz żeby słuchać o tym i tamtym
bardzo chetnie!
Tylko o tym marze
po prostu szczyt moich ambicji
słuchać o kolesiu
o którym nic nie wiesz
a ja my sle czy cie ostrzec
bo i tak nie wuierzysz
ze on ejst zwykjlym klamca
rob swoje...
komentarze [0]

"Czy bedę zła ?" >> środa, 2 maja 2007 21:39:14
Jasne, że nie bedę.
Przecież ja miałabym się złościć,
obrażać, czuć urazona?
Skądże...
Ja nie mam takich uczuć,
ja tylko daje,
nie wiecie jeszcze o tym?
A poprosić o przysługe??
Nieliczni na to mi odpowiadają.
Zazwyczaj tak jak teraz
olana, odstawiona
bo przeciez i tak nie obrazona.
A czy pomyslałaś, że mogę czuć się
poprostu GŁUPIO?
Nieee....
Ja daję nie biorę.
Zapamietajcie to sobie,
bo nie bedę powtarzać.
I ja nie jestem zła.
Mnie można olewać, zapominać
ila razu zapomniano mi złozyć zyczeń na urodziny
dobrze, że się chociaż
nie krępujesz przyznać
że masz mnie w dupie
komentarze [0]

"Kasjerka" >> środa, 2 maja 2007 18:41:42
Podchodzę do kasy,
a tam taka pani ubrana
na granatowo,
bierze ode mnie towar,
kasuje, pakuje,
odbierze pieniądze, wyda resztę
i swoją uwagę znowu ode mnie odwróci.
Odchodzę, niby zaciekawiona czymś na półce
i patrze...
Kobieta, może z czterdziestolatka,
opalona sztucznie,
nie usmiechnieta.
Pracuje bo musi.
Paznokcie zadbane lecz nie własne,
włosy tlenione,
rzęsy nie swoje.
Co ona ma własne??
Chyba tylko zęby
i gałki oczne
bo reszta jest jakby
z półki zdjeta
i nie wiem czy to nie po prostu
żywa wystawa
komentarze [0]

"A gdy już odejdziesz..." >> środa, 2 maja 2007 18:35:36
Poczuję chłód,
mój oddech się spłyci,
serce wolniej zabije,
po policzku spłynie łza...
Nie ma Cie.
A czy wczesniej byłeś?
Czy to prawda była
czy tylko sen i zjawa?
Nic nie pozostawiłeś,
pustkę tylko w mym sercu,
bo jak mam kochać kogoś
kogo już nie ma...
Mój oddech się urywa,
kolejna kartkę przezucam
ze starego kalendarza.
To był piatek...
Wspomnienią jak zywe,
choć jedno z nas umiera.
Czuję Cię,
jeszcze nie odszedłeś
chociaż to moje serce płata mi figle
Ciebie już nie ma...
muszę się z tym pogodzić,
znów zaczynam płakać
bo wiem,że etraz nie mam przed kim
udawać że się pozbieram
jedyna osoba która mnie podtrzymywała
byłeś Ty
Ty który tak łątwo sam się złamałeś
a ja cię nie utrzymałam...
komentarze [0]

"trudne dziecinstwo to nie tylko patologia" >> środa, 2 maja 2007 11:38:08
Stoję w sklepie,
w kolejce.
Przedemną matka z dzieckiem.
Zaczynam im się z nudów przyglądać.
Dziecko na wszystko pokazuje palcem
i się uśmiecha,
gaduli coś do matki
lecz ta go nie zauważa.
Lecz gdy tylko dziecko czegoś chce dotknąć
ciagnie je, szturcha, lub uderza
stara się nie podnosić głosu,
żeby nie zwracać na siebie uwagi
rozgladam się
i widzę, że jej taktyka jest dobra
nikt nic nie zauważa,
traktuje to normalnie.
Tylko ja jestem wzburzona.
Jak można karać za coś czego się nie zrobiło?
Dziecko po raz kolejny popchniete przez matkę
zaczyna wyrażać swój sprzeciw
- płacze.
Najpierw pochlipuje aby zaraz wybuchnąć
meldyjne szlochy, krzyki i wołania niosą się w kolejce.
Co niektórzy się obudzili, patrzą co się dzieje
a matka grając niczym na scenie w teatrze
tuli dziecko, głaszcze, pociesza
myślać, że mnie na to nabierze.
Współczyje temu dziecku,
na kogo ono wyrośnie?
Spotykamy sie wzrokiem
ono nieufne, ale zaciekawione,
ze ktos poswieca mu tylu uwagi
wyrywa się matce
przestaje płakać
podchodzi do mnie
obejmuje mi nogi i wtula swą twarzyczke
powyzej moich kolan
na głaszcze dziecko po główce
i schylam się i mu szepcze
że niech kiedys wspomni mnie
i zapamieta jako dobrego czlowieka
bo zaufanie w oczach dziecka
jest warte wiecej niz
dobre zdanie wsrod sobie rownych
i wiem ze dziecko usmiecha się
i jestem szczesliwa
ze tylko bedac dalam komus powod do usmiechu
usmiechu ktory zawsze powinien goscic na jego twarzy
komentarze [3]

"Piknik" >> środa, 2 maja 2007 11:27:01
Znowu oni
bawią się, gonią,
a ja siedze na trwie
liczę źdźbła, patrze na mrówki
wyłączam się.
Nie udzielam się
w ich świecie.
Jak zwykle
wzięli mnie, bo głupio im było mnie nie zaprosic
poszłam bo nie wypadało odmówic
chociaż tak łątwiej by nam było
gdybysmy udawali, że nic się nie dzieje
i że ja nie wiem o pikniku.
Nawet sie nie starają ze mną rozmawiać
bo i tak ich spławie
nie lubię ich towrzystwa,
infantylne zabawy,
brak wyobraźni i odpowiedzialności.
I co z tego, że jestem najstarsza?
Chociaż nie żałuję, że tu przyszłam
świeże powietrze dobrze mi robi,
lubie gdy rozwiewa mi włosy,
gdy promienie słońca grzeja moją skóre,
a wokóle panuje cisza
i tylko szelest liści...
lecz przy tych bachorach
o tym tylko pomazyć mozna
lecz muszę iść z nimi
opiekować się
zanim sami nie docenią
piekna prawdziwego pikniku
z własnymi dziećmi
komentarze [0]

"Samobójstwo" >> środa, 2 maja 2007 11:20:37
Stoje na dachu
nad ulicą
patrze na ludzi
są tacy malutcy z tej wysokości
POdchodzę do krawedzi
I mysle dlaczego to robię?
Właściwie po co tu stoje?
Usmiecham się podnosem
Strach cie obleciał
mówie do osoby stojacej obok mnie
wiem, ze nie dasz rady
Zaczynam się smiać
histeryczny chichot
wydobywa się z moich ust
Obok stoji mój przyjaciel
jest bardzo podobny do mnie z charakteru,
dlatego tak bardzo sie lubimy
jest dla mnie jak brat
tak samo mysli, podobnie mówi
ale jednek się boi
a przyszlismy tu w jedyn celu,
skoczyć
chociaż przez ostatnie sekundy zycia poczuć się wolnym
lecieć?
nie, nie lubie ptaków, a Ty?
pytam się jego,
jak zwykle milczy gdy się denerwuje
lecz powoli podnosi wzrok
ma taki sam kolor oczy jak ja
i mówi szybko, nie przerywanie
"proszę zostań, ocal siebie, mnie, nas...
jeszcze nie jest za pozno, razem przezyjemy na tym swiecie
ja cie neigdy nie opuszcze
i skocze za toba
lecz wiem ze tego nie chcesz..."
wiedział jak pokrzyzować mi plany
nie lubie gdy tak mówi
jest taki podony do mojej duszy, do mich mysli
wyrażą wszystkie moje watpliwosci
lecz ja nie chce zyc!
ludzie sa podli!
nikt mi nie pomoze oprocz niego,
wiec coz mi po zyciu...
tylko caly zcas wciskaja mi ze mam urojenia,
ze ejstem chora
nie daja zyc,
bvawic sie czerpac, dojrzewac
traktuja jak krolika
cos zamykam oczy
robie krok mówie żegnaj przyjacielu
prosze zrob to dla mnie i zostań,
przekładam ciezar ciała na noge
wysunieta do przodu i ....
w tym momencie wbiegaja na dach ludzie
widza skrawek sukienki tej co sie rzucila
a po przyjacielu ani sladu nie ma...
i tak bardzo zwodnicze potrafi byc nasze sumeinie
gdy nie dopuszczamy do niego
swiatla innych ludzi...

komentarze [0]

"Zanim podniesiesz rekę" - nie z moich własnych doświadczeń ale z obserwacji świata >> środa, 2 maja 2007 11:06:09
Unosisz ja powoli
chociaż ja wiem,
że i tak szybko opadnie.
Ale robisz pozory
rodziny, sczescia, kochania.
Mówisz, że bijesz bo sie troszczysz o mnie
lecz ja wiem, że wyładowujesz się na mnie,
nienawidzisz mnie?
Nie wiem...
ale powoli przestaje mnie to obchodzić
bo takiego taty nie chce mieć!
Zazdroszczę kolezankom
których ojcowie się o nie troszczą,
przytulają, całuja na dobranoc.
nasz jedyny kontak fizyczny jest gdy twoja reka ląduje
na moim ciele
wtedy w głebi duszy cieszę się
bo jak zamknę oczy,'
usunę ból
to widzę jak mnie głaszczesz
po plecach, nogach, twarzy
i mam wyobrażenie
prawdziwej rodziny
komentarze [0]

"Rozkołysz" >> środa, 2 maja 2007 10:42:01
Tak bardzo nie chce patrzec na wojny,
na cierpienie i głód,
na towszystko gdzie nic nie moge zrobić...
Jak bardzo nie lubie gdy widzę że ktoś źle traktuje
dziecko, psa, zonę
a ja stoje obok
stoje...
i nawet nic nie mogę zrobić
bo zdaje sobie sprawę ze jesli zbyt mocno zareaguje
to pogorsze sytucja ofiary
lecz staram sie bronic slabszych
lecz neistety sama jestem slaba...
dlatego stoje
i jeszcze wiekszy bol
przeszywa me cialo
ze chcac nie pomoge
a widze oczy tego dziecka jka na mnie patrza
sa duze
przerazone
ale tez przyzwyzcajone
nie kochane i odpychane
a ja stoje...
biore na rece dziecko odwracam sie i ide
przed siebie
weim ze wreszcie cos robie
slysze za soba krzyk rodzica
biegnie za mna
a ja ide
i klysze to dziecko
bo wiem ze to moze byc
ostatnie kolysanie i ostatnie uczucie
jakie to dziecko poczuje w swym zyciu
komentarze [1]

"Gwiazdy niech przepowiedza nam przyszlosc" >> wtorek, 1 maja 2007 22:42:39
boje sie ciebie
chociaz nie
twjej reakcji
twojego spojrzenia
boje sie ze bedzie w nim nutka politowania, cierpienia,nienawisci
boje sie tego
lecz wiem ze gdbys chcial mi cos zrobic
zabic, zadusic
zrobilnbys to dawno
dokaldnie dwa lata temu
gdy rzucilam ci w twarz kocham innego
i nie wim czy mam plakac czy sie smiac
keidy widze cie z twoja dziewczyna
bo wiem ze i tak twoje spojrzenie w tym momencie
nie spoczywa na niej tylko na mnie
igubie sie w tym
nie weim czy chcesz, czy sie boisz
jesli tak bardzo cie zranilam ze mam uraz
zrozum
ja nie chce cie juz krzywdzic
pozwol mi odbudowac nasze marzenia
spraw aby horoskop pisany przez gwaizdy mogl sie spelnic
bo w moim zapisane bylo
wreszcie odnajdziesz spokoj u boku tego jedynego
komentarze [1]

"Bez słów" >> wtorek, 1 maja 2007 22:42:00
dlaczego to robisz?!
pytam bo nie znam odpowiedzi
a wiem neistety
ze ty mi ich nie udzielisz
boiz sie?
nie weim czemu
tak samoi cierpisz jak ja
moze bardziej
jesli kochales
lecz to co kiedys ty czules do mnie
nie rowna sie z tym co aj etarz do ciebie
zyc nie moge gdy nie mam ciebie kolo mnie
gdy nie widze twych oczu
bo wiem

ze na mnie patrza
tak jak na inne nie spogladaja
i amm ta satysfakcje bo to ejst
tylko nasze
spojrzenie
i nikt tego nie zmieni
no chyba ze nasze oczy wreszcie powiedza za nas to
czego usta takbardzi sie boja
komentarze [0]

"O nich" z perspektywy ich własnech spojrzeń codzien >> wtorek, 1 maja 2007 22:30:59
co zrobilam zle?
czym tak bardzo cie zranilam?
tym ze nie kochalam?
ale juz kocham!
nie chcesz mnie,
mojego uczucia?!?!?!
dlaczego??
odszedles, zakopales wspomnienia,
znalazles pocieszenie w ramionach innej
ale przeciez do mnie cos czules
powiedziales kocham
ja ci wtedy nie uwierzylam
a teraz tak bardzo chcialbym zeby to byla prawda
dlaczego patrzysz mi w oczy
i nie potrafisz nic powiedziec
nie chcesz sluchac mojego przepraszam
wiec o co ci chodzi?
nadal cie ranie?
czym??
kochanie, zrozum, ja tak naprawde
ciebie kocham...
i choc mi tego nie pwoiesz to wiem
ze chcialbys cofnac czas
bo gdyby nie tamto
juz dawno zatopilbys reke
w moich wlosach...
komentarze [0]

"Do niego..." ale nie odemnie :P zeby nie bylo! >> wtorek, 1 maja 2007 22:26:26
To jedyne co mam
twoje oczy
wiem ze naleza tylko do mnie
zadnej nie uraczyles takim spojrzeniem
na zadna tak nie spogladasz czesto,
ukradkiem, szczerze...
Wiem masz inną,
zgadzam sie jest inna ode mnie
od ciebie tez...
bo my jestesmy podobni
lecz kiedys bylam zbyt mloda i tego nie widzialam
a ty zbyt pochopny i na sile probowales mnie przekonac do siebie
nie wyszlo...
rozstalismy się
ja ciagle na ciebie patrze kiedy nie widzisz
bo wiem ze gdy tylko zbyt dlugo popatrzysz w me oczy
dostrzezesz to czego nie chce ci pokazac
ze cie kocham
i ciesze sie
bo robisz to mimowolnie
patrzysz
a twoje oczy mowia wiecej niz tysiac slow
choc tak naprawde przez dwa lata slowa nie zamienilismy....
komentarze [0]

"Droga" >> wtorek, 1 maja 2007 16:53:36
Jade tramwajem,
zdarza mi się to srednio trzy razy w tygodniu,
lecz każda jazda jest wyjątkowa.
Patrzac pzrez szybe, widze zawsze to samo,
mijam te same budynki, miejsca
lecz patrze na nie inaczej
pory roku, slonce, ciemnosc, gra swiatel i cieni
lecz najwazniejsi sa ludzie
tam widziani, spotykani.
W tramwaju przygladam sie twarza
ukradkiem odwracam sie na moim siedzieniu
i patrze
jak inni znudzeni, zmeczeni, piszacy sms-y,
czytajacy ksaizki, rozmawiajacy
zachowuja sie w miejscu dla wszystkich dostepnym
dla mnie dla ciebie
moze mijalismy sie na przejsciu dla pieszych,
siedzielismy obok siebie w tramwaju,
najpiekniejsze jest to ze drugi raz tak sie nie stanie
moze przedmna dotykalas klamki drzwi,
poreczy schodow.
ja zawsze zeskakuje co dwa stopnie.
I zawsze na koniec dnia znowu wsiadam do tramwaju numer osiem
i jade do domu.
cofam sie wspomnieniami do miejsc tych,
jak wygladaly rano.
i wiem ze nigdy juz sie to nie powtorzyu
dlatego alpie kazda chwile
i mysle
ze tak naprawde to nawet tramwaj
ma w sobie cos
z wielkiego odkrywcy
komentarze [1]

"Duże kroki, małe nóżki, duże chęci, małe możliwości - czyli jak wkraczamy w świat dorosłych" >> wtorek, 1 maja 2007 16:45:23
Kiedys problemem bylo
gdy chwytalam za krawedz stolu
chwialam sie na placach
zawsze cos stracilam
lecz mi to wybaczano
dojrzewalam, roslam, poznawalam
teraz gdy mi cos spadnie
czuje sie znowu ajk dziecko
ktore chce lecz z brako mozliwosci mu nie wychodzi
keidy wszyscy na mnie patrza najpierw ze zloscia
ktora przeradza sie w politowanie
Ale ja NIE chce już być dzieckiem
chce aby traktowali mnie dojrzale, dorosle!
A najlepszym dowodem na to ajk malo uroslam
ejst fakt ze gdy spada na mnie odpowiedzialnosc
w dziecko zamienic bym sie chciala
komentarze [0]

"Nocne marki" >> wtorek, 1 maja 2007 16:37:59
teczowka szarzeje,
zrenica sie rozszerza,
powieki powoli opadaja
noc sie zbliza.
gdybym tak mogla
jak sowa na drzewie przesiedziec
i patrzec w niebo
bylabym tym widokiem zapewne urzeczona
lecz tak w domowym zaciszu
nigdy nie wytrzymalam calej nocy
i zawsze o poranku
zdziwiona budzilam sie
ze udalo mi sie zasnac
choc cierpie na bezsennosc
lecz gdy patrze w gwaizdy
granat i przestrzen nieba
gdy przygladam sie ksiezycowi
nie umiem nie zamknac oczu i mrazyc
a ze swiata wyobrazni
do krainy snu
mala kreta sciezka
wiedzie przez ciemnosc
pelnie i pustke
przechodze trzymajac za reke
nocne marki
bo wiem ze chociaz one moga mnie zgubic
musze im sie poddac aby raz na jakis zcas
wkroczyc do swiata
totalnej abstrakcji
komentarze [0]

"Łzy" >> wtorek, 1 maja 2007 16:23:28
Kłade głowe na poduszke,
zakrywam się włosami
mam nadzieję ze nikt nie patrzy
nie widzi tych łez
co po policzku spływają
drążą tunele lecz nie w mojej cerze
tylko w moim sercu
coś się stało, że doprowadziłam się
do takiego stanu.
Czasem to pomaga,
rozładowuję, odpręża
lecz tak naprawde pozwala
wyrzucić nam to coś z naszego serca
ból, zal, smutek
Zdarzają się i łzy szczescia
lecz te poprzedzone są
wydarzeniami zgoła innymi
radosnymi, pelnymi milosci, usmiechu i ciepla
a nie odrzucenia, samotnosci i rozdraznienia...
tak bardzo sie wstydze gdy placze
wiem ze to oznaka slabosci
lecz ja po prostu
gdy cos sie zlego stanie
boje sie i placze
bo wiem ze nic sie nie odstanie
i uzalam sie nad tym co bylo
bo ktos zranil mnie, moje serce
po to by potem silniejsza isc przez zycie...
komentarze [1]

cykl wierszy "siedem grzechow głównych" wiersz pt "Lenistwo" >> wtorek, 1 maja 2007 12:47:34
z lenistwa nie powinnam tego psiać,
bo mi sie nie chce...
Dalczego to czytasz?
Przecież weim , że tak naprawde robisz pozory
bo Ci sie nie chce...
Dlaczego nic nie robie?
bo mi sie nie chce...
Jka myslisz po co jest internet?
bo ludziom sie nie chce wychodzić, rozmawiać
sa wygodni
i leniwi...
Juz nie rozrozniam dnia i nocy,
nawet nie narzekam,
nie potrzebuje przyjacioł,
nie dbam o moją reputacje
bo mi się nie chce...
i do czego to doprowadza?
do powolnego staczania się w dół
a najgorsze ejst to
ze z lenistwa palimy wszystkie mosty za soba
a ptem nie chce nam się walczyć
o ich odbudowanie
bo nam sie nie chce....
komentarze [0]

cykl wierszy "siedem grzechow głównych" wiersz pt "Gniew" >> wtorek, 1 maja 2007 12:40:36
Co innego złość, zdenerwowanie
niż gniew...
często nieumiarkowany, w afekcie
może doprowadzić do nieszcześć.
Nie chce, nie lubie
to tak bardzo boli
jesli nawet nie fizycznie
to wiesz jak bardzo ta osoba cie rani.
Gniew...
wzburzenie, agresja, niechęć.
A ty posrodku tego
zaciskasz pięści,
strzelasz stawami,
przymykasz powieki.
Nie chcesz na to patrzeć
na to jak z twojego ojca
diabeł wychodzi,
unosi pasek czy krzeslo
i rzuca gdzie popadnie.
Tak jest z wieloma ludzmi
nie pochamowanie gniwnymi,
nie umiejącymi sobie z tym radzić.
I wtedy nie dziwmy się
ze powstaje pokolenie
ludzi młodych aczkolwiek
doswiadczonych zyciowo
i bardzo rozgniewanych...
komentarze [0]

cykl wierszy "siedem grzechow głównych" wiersz pt "Nieumiarkowanie" >> wtorek, 1 maja 2007 12:30:29
Zbyt przyziemnym też być nie wypada,
ponieważ karmić nie tylko ciało trzeba.
Lecz niektórzy tego nie wiedzą,
zagłodzili kulture, uczucia
i tylko swe tkanki odżywiaja
choć tak naprawde bez
duszy
one samo obumierają
komentarze [0]


poezja-bezsensowna

2007
luty (43)
marzec (23)
kwiecień (34)
maj (57)
czerwiec (21)
lipiec (7)
sierpien (12)
wrzesień (16)
październik (10)
listopad (6)
grudzień (4)

2008
styczeń (2)
luty (2)
kwiecień (1)
maj (4)
czerwiec (2)
sierpien (2)

2009
styczeń (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
sierpien (1)



©MyLog.pl