|
„Kobieta zmienną jest” >> poniedziałek, 23 lipica 2007 21:37:14 Nie ma idealnych stworzeń
SA tylko bliskie ideału…
Kobieta na przykład…
Ha! To znam od podszewki
Kieszenie wypchane humorami
I bogatą wyobraźnią – aż wylewa się bokami
Guziki pękają w szwach
Od nadmiernego używania
Odpadają, wycierają się
Bo kobieta często zmienia nakrycia.
Płaszcz codzienności
Jest chytry i spokojny
Lecz można tez odnalesć w nim
Odwagę i upartość.
Tunika nocna -
Podszyta delikatnością i kobiecością
Ukazuje nasze słabe strony
Chęć bliskości, ciepła…
Wieszaki na których odkładamy nasze okrycia
SA twarde
I wieczne
Pokryte nutka czasu
Z wyrytym alfabetem naszego życia
SA naszym obrazem
Błyszczą Sie jak lustro
Odbijają zewnętrzny świat
Zachowując cos dla siebie w głębi
I zawsze odbijając inaczej
Bo każdy z nich jest
Diametralnie inny
Tak jak my - kobiety…
komentarze [3]
"Gdzie oni są??!!" >> sobota, 21 lipica 2007 21:46:18 Odwracam się
Czuje się jakbym goniła swój ogon
Którego nie ma
Tak samo jak nie ma tu nikogo
Czyżbym była sama jak palec??
A gdzie przyjaciele?
Rodzina??
Opuścili mnie…
* * *
Opuścili mnie?!
Przecież to niemożliwe…
A jednak.
Moja ślepota , egoizm
Przysłonili mi ich ucieczkę.
Teraz nie wiem czy uda mi się ich dogonić.
Gdzie nie spojrzę brakuje mi ich
Ale gdzie oni SA?
Przecież nie maja gdzie się schować
Czemu nadal jestem sama?
Boje się…
Nie mam nikogo przy sobie
Chciałabym żeby było jak kiedyś
Ty pamiętasz jak było…
Lecz żyjemy już w innych światach
I nie możemy zgrać częstotliwości
Żeby moc się chociażby spotkać
* * *
• Zostałam sama
Nikt nie wrócił
Moje apele z butelek
Powróciły do mnie
Z dopiskiem:
„I tak nie wiesz gdzie jesteśmy
I niech tak pozostanie…”
komentarze [1]
"W tonie dobrego gustu" >> piątek, 20 lipica 2007 20:10:17 Mijając się co dzień
Na ulicy
Nieznajomi
Obcy, niepewni
Agresywnie ocierając się ramionami
Wyzywająco patrząc sobie w oczy
Nabywamy „przyjaciół”.
Gwałty, kradzieże, bijatyki
To tylko nasze „mrzonki” ze snu.
Błyskawice przedzierają się
Pomiędzy zwaśnionych
I nadają tempa kłótni
Która przeradza się w poligon
Bez próbnych ćwiczeń.
Agresja jest wszechobecna
Czy tylko mi się tak wydaje?
Już nie potok, wiatr, piasek
SA naszymi braćmi
Tylko pięść, burda i krzyk.
Opuszczone domy,
Okna zabite deskami
A ludzie powybijani
Czym??
Dobrym swym gustem
Przekazanym z pokolenia na pokolenie
Który nadaje koloru ich życiu
Koloru śmierci, samotności i pustości…
komentarze [0]
"Przejąć się czy nie...?" >> piątek, 20 lipica 2007 00:03:18 Jeżeli każdy z nas
Miałby przejmować się
Marzeniami, pragnieniami innych.
Świat byłby pełniejszy
A my lepsi.
Gdybym widziała
Nutkę zainteresowania
Tym co Się dzieje w moim wnętrzu
Czułabym Sie spokojniejsza.
Jeżeli odczuwalibyśmy
dla siebie współczucie,
bylibyśmy wielcy duchowo.
Ubogość nasza polega na tym
Ze pytanie retoryczne
Przejąć się czy nie
Zadajemy sobie codziennie
I nie czekając na odpowiedz
Odkładamy nasze uczucia na bok
By iść do pracy,
Gotować obiad,
Zająć się SOBA.
Lecz zajmując Się innymi
Ktoś się nami zajmie
I wtedy jesteśmy lepiej
Zabezpieczeni
Ze nigdy nie zostaniemy sami
I mając kogoś u boku
Zdobędziemy szczyt
Górujący nad światem
Tego bezuczuciowego społeczeństwa.
komentarze [0]
"Zabójstwo cienia szarej moralności człowieka" >> czwartek, 12 lipica 2007 22:04:08 Można zabić z miłości.
Można zabić miłością.
Nie miej co do tego wątpliwości dziecko…
Życie jest brutalne
I czasem przekraczamy granice,
Robiąc coś dobrego – starając się pomóc
Wpadamy w tarapaty.
Bez wyjścia.
Lecz niektórzy są naprawdę źli
Przyjemność sprawa mi zadawanie bólu
Ranią innych, wbijają sztylet a potem w ranie
Wolno nim obracają.
Zamiast obwinąć bandażami
Posypują sola…
Doszukują się tajemnic,
By złamać na nich pieczecie
Nie z czystej ciekawości
Lecz po to by upokorzyć
Pokazać kto jest góra
Zranić…w to tajemnie ukrywane miejsce.
Najgorsze są morderstwa miłości.
Niestety brzmi niewiarygodnie
Lecz świat jest taki
Zabija miłością.
Nie że miłość zabija lecz jest narzędziem…
Przez miłość do drugiego człowieka
Mamy, barta, koleżanki,
Nie będziemy np. krzyczeć bo
Zagrożono nam-
Ona umrze jeśli piśniesz
I tak wiemy doskonale jaki będzie nasz koniec
Lecz w takiej chwili
Serce nam się kraje i się nie odezwiemy
Po to by mieć pewność ze przynajmniej
Zrobiło się wszystko bezy uchronić tamta osobę od śmierci.
To jest straszne
Lecz nasza miłość czasem nas oślepia
I nie daje wygrać ze śmiercią
Lecz pozwala zachować czyste sumienie.
Nie każde zabójstwo wiąże się z krwią, śladami, kulami
Czasem wiąże się z tym cos innego
Rasa, kolor skóry, majętność…
To jest straszne jak bardzo
Staramy się pokazywać wszystkim jak jesteśmy równi wobec prawa
A tak naprawdę wychodząc z sądu
Odpychamy do siebie biedaka
Bo jest gorszy, niższy stanem…
Ten temat jest trudny
I nie umiem o nim pisać zwięźle
Lecz może choć kogoś zmuszę do myślenia
Do tego byś spojrzał na siebie
I powiedział z czystym sumieniem, że
Kochając kogoś bardziej niż siebie
Starałem się mu ulżyć i pomoc
Samemu spisując się na straty
Tylko po to żeby wiedzieć
Ze ważniejszy jest spokój bliźniego
Niż własny egoistyczny żywot
Który bez drugiego człowieka
Byłby niczym…
Bo któż by go miał docenić…?? komentarze [1]
„Absterget Deus omnem lacrimam ab oculis” >> wtorek, 3 lipica 2007 22:53:58 Przez gąszcz rzęs
Się przedziera
Walczy o każdy kawałek jej cery
żeby spłynąć po policzku
Ta jedna wielka łza…
Opłakuje wszystkie krzywdy tego świata,
Płynąc naznacza swoim biegiem
Rumiane policzki
Niegdyś szczęśliwej dziewczyny.
Jej błyszczące oczy
Napawają strachem i żalem
Dlaczego ktoś ja tak zranił?
Jak mógł zniszczyć iskierkę życia w jej ruchach?
Z jakim okrucieństwem spotkała się ona?
Ze zwykłym nieporozumieniem losu
Z naturalnym brakiem wyczucia
Może z chamstwem czy z obelgami?
Ona po prostu umiera
Jej serce pęka
A ta łza ma być wyrazem
Ostatniej woli jej tchnienia
Aby w odmętach zapomnienia się schować
I udawać ze nic się nie stało
Podczas gdy serce szlocha
I jej dusza przeorana na pół jest
A nie zrośniętą blizna krwawi
Na jej oczach
I znaczy
Kolejnymi bruzdami jej
Rumiana twarz
Niegdyś tak szczęśliwa i pełna życia
Teraz zrezygnowana
I napiętnowana bólem i smutkiem
Który trawi jej dusze…
***
I płynę,
Wiem niosę złą nowinę…
Ale ręka Jego
Zetrze mnie
I zrzuci w odmęty zapomnienia
Oraz przykryje czasem
Żebym się już nie wyłaniała.
A jestem tylko zwykła
Łezką
Spływającą z ludzkiego oka duszy
Pokazującego smutek
Który musi nastąpić
By potem docenić
Szczęście…
komentarze [2]
„Zaklęcie burzące mur wspomnienia” >> niedziela, 1 lipica 2007 22:52:20 Idąc droga napotykam mur,
Nie do zniszczenia.
Cegły pokryte
Nutką czasu i znudzenia.
Porosty,
Kwiatki wystające z cementu
Dodają mu okrutnego
wyglądu
beznadziejności istot żywych
nie mogących wygrać ze śmiercią.
Szorstka powierzchnia
Kłuje me opuszki palców
Pokazuje swa hardość
I nieugiętość.
Cegła odłamuje się pod ciężarem mojej dłoni
Kalecząc
W ten sposób
Środek jej powierzchni.
Cieknie z rany krew…
Kapie na ziemie
Która ja wchłania
Jakby z niej czerpała siły do życia
Mur wzrasta
Kolejne pietra cegieł
I cementu
Blokujące mi przejście na stronę
Teraźniejszości
Bez wspomnień.
Na każdym kroku
Widzę te same cegły
Budujące ten mur nie do przebicia
Żadnym młotem tego
Nie wzruszę
Tylko zwykłym słowem
Zapomniałam
O błędach,
O ranach,
Słowach, czynach…
Zapomniałam i żyje tym co dzisiaj mi przyniesie
Wiatr z północnej części muru
Którego już nie ma
Bo o nim zapomniałam…
komentarze [1]
|

poezja-bezsensowna
2007 luty (43) marzec (23) kwiecień (34) maj (57) czerwiec (21) lipiec (7) sierpien (12) wrzesień (16) październik (10) listopad (6) grudzień (4)
2008 styczeń (2) luty (2) kwiecień (1) maj (4) czerwiec (2) sierpien (2)
2009 styczeń (2) marzec (1) kwiecień (1) sierpien (1)
©MyLog.pl
|